Peleas i Melizanda w Teatrze Wielkim w Warszawie.

Operę kocham od zawsze chyba. Podziwiam solistów za niezwykły talent i to co potrafią wyczarować swoim głosem, chłonę magię każdego przedstawienia. Mam swoje ulubione arie i opery. Na popremierowy spektakl Peleas i Melizanda, w reżyserii Katie Mitchell w warszawskiej Operze Narodowej szłam zaintrygowana, nie widziałam nigdy wcześniej tego przedstawienie a muzyka Debussego obiecywała wiele.

Przedstawienie okazało się być dość specyficznym i zaskakującym jak na operę. Nadmiar metafor, przenośni, niezrozumiałych symboli, wymyślna i pomieszana konwencja – z jednej strony zaintrygowały a z drugiej wzbudziły wiele znaków zapytania i sprawiły, iż inscenizację tę muszę zaliczyć do mocno zawiłych i niejasnych.

Jako dziwne określiłabym też partie operowe, którym bliżej było do teatralnych deklamacji, niż do śpiewu co nie pozwoliło artystom – moim zdaniem – zaprezentować swoich możliwości wokalnych. Być może taki był zamiar reżyserki, której wcześniejszych produkcji nie miałam okazji zobaczyć. W efekcie chwilami zamykałam oczy by słuchać tylko muzyki. A ta była wyjątkowo piękna, subtelna i czarująca. Słuchałam z ogromną przyjemnością.

Tym co bardzo mi się podobało to scenografia. Podzielona na „okna” w którym odgrywały się poszczególne sceny, bardzo dopracowana i często się zmieniająca mimo wszystko nie pozwalała się nudzić. Widać było ogrom pracy ludzi zaangażowanych w jej przygotowanie oraz współgranie podczas przedstawienia. Dostali za to zasłużone brawa.

Peleas i Melizanda to spektakl, który warto zobaczyć, choćby ze względu na wartość muzyczną,  jednak warto wziąć pod uwagę, że odbiega on od standardowych, operowych konwencji i może mocno zaskoczyć otwartością i niektórymi dość odważnymi scenami.

Peleas i Melizanda, Claude Debussy, reżyseria: Katie Mitchell, dyrygent: Patrick Fournillier, Teatr Wielki – Opera Narodowa

Mam na sobie:

Sukienka z koronkowymi rękawami: Episode – Konfekcja Damska

Buty: Stuart Weitzman dla Russel & Bromley

Torebka: z rodzinnej kolekcji 🙂

Olga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *