„Madame” Amandy Sthers czyli dobre kino na weekendowy wieczór

Rossy de Palma zachwyciła mnie lata temu gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy w „Kice” Pedro Almodovara. To aktorka, której trudno nie zauważyć nie tylko ze względu na niezwykłą urodę. Charakterystyczne postacie, w które się wciela, jej barwna osobowość oraz pełna gama skrajnych emocji, z którymi zmagają się grane przez nią kobiety, znajduje swoje odbicie w emocjonalnym i pełnym ekspresji przekazie, który możemy oglądać na ekranie.

Wykreowane przez nią role zapadają na długo w pamięci. Do takich też zaliczyć można bohaterkę jej ostatniego filmu – Marie, w roli której obsadziła ja Amanda Sthers w „Madame”.

Dzięki Sthers poznajemy historię tytułowej Madame i jej męża  (Toni Colette i Harvey Keitel) – bogatych amerykanów z wyższych sfer mieszkających w Paryżu. Ich życie koncentruje się głównie wokół wydawania wystawnych kolacji, wymuszonych uśmiechów, wymienianych kłamstw, intryg, oraz podtrzymywania sztucznych relacji z bogatymi i wpływowymi „przyjaciółmi”.

Perfekcjonizm i przesądność pani domu sprawiają jednak, że w ich perfekcyjnie wystudiowane życie wkrada się niespodziewanie coś co mogłoby zburzyć ten idylliczny obraz. Marie, oddana służąca, dostaje polecenie od swojej pracodawczyni wzięcia udziału w wystawnej kolacji i udawania hiszpańskiej arystokratki. Plan powiódłby się gdyby nie urok i naturalność Marie, które oczarowały jednego z bogatych przyjaciół gospodarzy – sprzedawcę dzieł sztuki. Perspektywa ujawnienia mistyfikacji, która mogłaby niekorzystnie wpłynąć na reputację rodziny i interesy męża, nie pozwala Colette pozostawić spraw ich własnemu biegowi. Nieszczęśliwa i zblazowana dama nie cofnie się zatem przed niczym i znajdzie sposób na zniszczenie wątłego szczęścia Marie.

Opowieść Sthers nie jest jednak przyjemną komedią miłosną z happy endem. To głównie świetnie wykreowana przez Rossy de Palma postać kobiety po przejściach, która mimo życiowych trudności zachowała poczucie własnej wartości, wiarę w bezinteresowność i w prawdziwe uczucia, i która z godnością przyjmuje to, co w finalnym rozrachunku przynosi jej życie, w którym trudno o sprawiedliwość i szczęśliwe zakończenie.

Reżyserka zwraca też uwagę na zderzenie kultur i obyczajowości, na utarte stereotypy narodowe, hipokryzję i wyrachowanie, które coraz częściej są podstawą budowania relacji między ludźmi oraz na ogromną przepaść dzielącą świat bogatych od świata tych od nich zależnych, gdzie to ci pierwsi zawsze dostaną od losu to co sobie zaplanowali nie licząc się z innymi i wykorzystując bez skrupułów tych drugich dla osobistych korzyści.

Film arcydziełem nie jest to pewne, jednak świetne kreacje Rossy de Palma oraz Toni Colette sprawiają, że można uznać go za naprawdę dobre kino na weekendowy wieczór 🙂

Madame, reż.: Amanda Sthers, występują: Toni Collette, Harvey Keitel, Rossy de Palma

Olga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *