Dlaczego wybrałam ekologiczne kosmetyki Lily Lolo?

Półki w łazience ostatnio nieco opustoszały –  nadszedł moment gdy niezbędne okazało się ich uzupełnienie. Sięgnęłam tym razem po kosmetyki pielęgnacyjne Lily Lolo. Markę znam i używam od dawna wybranych produktów do makijażu. Szczególnym uwielbieniem darzę podkład mineralny w kolorze popcorn, dobrany przez Panią Aleksandrę, którego odcień idealnie pasuje do koloru mojej skóry.

Z bogatej oferty Lily Lolo wybrałam nawilżający krem na dzień, krem BB, mgiełkę utrwalająca makijaż, błyszczyk oraz cień do powiek. Szczerze mówiąc trudno się oprzeć, tym bardziej że naprawdę jest w czym wybierać!

Co mogę o nich powiedzieć?

Od czasu gdy skończyłam 30 lat wybieram bardzo świadomie kosmetyki pielęgnacyjne, stawiając na produkty najwyższego gatunku a nie na ilość. Moje półki w łazience nie uginają się od nadmiaru kosmetyków, których nigdy nie użyję. Te czasy minęły bezpowrotnie dawno temu.

Uważam, że warto inwestować w dobrej jakości produkty, zwłaszcza gdy chodzi o nasze zdrowie. Kosmetyki Lily Lolo są przede wszystkim produkowane z naturalnych i ekologicznych produktów. To mnie do nich przekonuje bardzo mocno.  Dla niektórych cenną informacją będzie to, że są to kosmetyki których mogą używać weganie!

Nie jestem specjalistką, nie znam się na właściwościach poszczególnych składników ale to co zauważyłam stosując posiadanie już produkty to:

Nawilżający krem na dzień (Hydratate Day Cream) – ma konsystencję taką jak lubię – nie za gęstą i nie wodnistą – prawdziwie kremową, idealnie się wchłania. Przy mojej suchej cerze kosmetyk ten sprawdza się bardzo dobrze. Nie pozostawia uczucia ściągnięcia ani wysuszenia (co zdarza się właśnie przy kremach o zbyt rozwodnionej gęstości). Zapach ma naturalny  i jak dla mnie neutralny, choć dla niektórych osób brak substancji perfumujących może być problemem – według mnie to kwestia przyzwyczajenia. I do tego ma piękne opakowanie 🙂

Krem BB (BB Cream Light) – nie tylko wyrównuje koloryt skóry, maskując jej niedoskonałości (w tym skutecznie pokrywa popękane naczynka!) ale także nawilża, odżywa i lekko rozświetla. Ten, w wybranym przeze mnie kolorze, wchłania się szybko i jest zupełnie niewidoczny na twarzy. W moim przypadku spokojnie może zastąpić podkład, choć w sytuacjach gdy potrzebuję mocniejszego krycia wystarczy nieduża ilość podkładu mineralnego nałożonego po użyciu Kremu BB – twarz nadal wygląda naturalnie. Dzięki opakowaniu z dozownikiem bardzo wygodny w użyciu.

Mgiełka utrwalająca (Makeup Mist) – jeśli chodzi o kosmetyki, podobnie jak w przypadku ubioru, jestem zdecydowanie minimalistką. Wybieram tylko produkty, których używam. Mgiełka utrwalająca wydawała mi się dotychczas zupełnie zbytecznym zakupem, zwłaszcza że nie jestem mistrzynią makijażu 🙂

Jednak wróciła ze mną do domu. Dlaczego? Otóż, od wakacji mam mocno przesuszoną skórę. A Makeup Mist Lily Lolo nie tylko utrwala makijaż ale także nawilża i odżywia skórę. I przyznam, że efekt w moim przypadku jest odczuwalny. Przy nadchodzącej zimie, i włączonych kaloryferach jest naprawdę dobrym wyborem. Dodatkowo, rzeczywiście makijaż dłużej wygląda na „świeży”. Żałuję, że nie zdecydowałam się na nią przed wakacjami!

Błyszczyk do ust (Natural Lip Gloss English Rose) – w zabieganiu nie mam czasu wyciągać co chwila lusterka i szminki by poprawić makijaż. Dlatego wybrałam tym razem błyszczyk o delikatnym ale widocznym ciemnoróżowym kolorze English Rose. Lekki połysk, nawilżenie i szybka aplikacja! Wszystko w jednym. Pięknie i skutecznie a do tego smakowicie 🙂

Mineralny cień do powiek (Mineral Eye Shadow Sticky Toffee) – tak jak wspominałam mistrzynią makijażu nie jestem – niestety na razie nie zgłębiłam mocnej tej sztuki, choć liczę że w końcu to się zmieni.

W związku z tym, kosmetyki kolorowe, których używam mają raczej mocno stonowane i bezpiecznie kolory. Sypki cień mineralny  Sticky Toffee do takich właśnie należy. Lekko połyskujący, o delikatnym, neutralnym kolorze brązu i złota idealnie podkreśla kolor oczu a jednocześnie gwarantuje, że nawet jeśli nie użyję go idealnie równo będzie wyglądać fantastycznie. Dobrze się rozprowadza i utrzymuje praktycznie cały dzień na powiekach. Piękne, małe pudełeczko z czarną pokrywką aż prosi się o wzięcie do ręki i używanie – nie będzie leżeć jedynie w szufladzie 🙂

Czy jestem zadowolona? Bardzo! Każdy z wybranych produktów Lily Lolo jak do tej pory mogę z całą pewnością uznać za wybór trafiony. Żaden z kosmetyków mnie nie uczulił, nie podrażnił skóry. Jakość według mnie zasługująca na swoją cenę. I do tego pięknie prezentują się w łazience 🙂

 

 

Olga

6 Comments

  1. Świetny wpis:).
    Ja aktualnie używam kosmetyków czterech marek mineralnych:). Czas pokaże, czy któraś z nich szczególnie skradnie moje serce i będę ściśle trzymać się jej asortymentu czy może będę sięgać po wybrane produkty z oferty każdej z nich.
    PS. Prowadzisz rewelacyjnego bloga! Pozdrawiam:).

    • Dziękuję bardzo 🙂 ja nie mam aż takiej wiedzy jeśli chodzi o makijaż więc wolę trzymać się tego co sprawdzone 🙂 ale warto też sięgać po inne kosmetyki aby mieć porównanie – a wiem już, że mogę szukać informacji na Twojej stronie 🙂 Pozdrawiam!

    • Kosmetyki naprawdę fantastyczne więc z przyjemnością polecę je wszystkim, którzy lubią tak jak ja wysoką jakość <3 Pozdrawiam!!!

      • W ofercie Lily Lolo nie ma kremu pod oczy. Natomiast myślę, że można go dobrać wybierając z kosmetyków dwóch innych ekologicznych marek: Nourish i Lulu&Boo, które dostępne są także w ofercie Costasy – dystrybutora Lily Lolo -> podsyłam link: http://www.costasy.pl. Jednak kremu pod oczy jeszcze nie używałam i nie zamawiałam z żadnej z nich. Dam znać jeśli to się zmieni 🙂 Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *