Buty – moja słabość. Jak wybrać odpowiednie i dlaczego nie będą tanie?

Miłość do butów odziedziczyłam po babci. To pewne. Jej kolekcja obuwia urosła do miana rodzinnej legendy. Do moich czasów zachowały się jedynie nieliczne egzemplarze, jednak te które trafiły w moje ręce nie dość, że były świetnej jakości, markowe, to jednocześnie klasyczne i eleganckie.

Przyznam, że w czasach gdy sklepowe półki świeciły pustkami a rodzima produkcja trafiająca na nasz rynek pozostawiała wiele do życzenia, zgromadzenie satynowych szpilek na podeszwach ze skóry, skórzanych włoskich pantofli czy sandałków na specjalne wyjścia było nie lada wyzwaniem, zwłaszcza gdy nie dysponowało się oszałamiającymi środkami finansowymi.

Babcia jednak zawsze twierdziła, że to właśnie detale mają znaczenie (również te, których nie widać!) a „porządne” buty stanowią podstawę każdego stroju i na tej części garderoby oszczędzać nie można. Jak uważała tak robiła – zbierała, odkładała i kupowała jedną parę ale za to dobrych, eleganckich pantofli. I czasami torebkę. W efekcie, bez względu na to co miała na sobie zawsze wyglądała bardzo szykownie. Pamiętam babcię, zawsze wyprostowaną, w eleganckim kostiumie, w butach na obcasie i z nieodłączną kopertówką w ręce, w jednakowym kolorze. Tak występowała na różnego rodzaju uroczystościach wymagających eleganckiego stroju.

Prawdę mówiąc, to w szafie babci znajdowałam najciekawsze ubrania, które dołączałam w czasach licealnych do mojej garderoby. Największą atrakcją było przeglądanie starych pudeł i walizek pełnych skarbów sprzed lat. W ten sposób trafiły do mnie, gdy miałam 16 lat, moje pierwsze buty na wysokim obcasie – 2 pary klasycznych, satynowych! szpilek oraz ciemnogranatowe, włoskie pantofle na 10 cm słupku z okrągłym noskiem. Nosiłam je jako dopełnienie wszelkich wyjściowych stylizacji.  Ten ostatni model do tej pory jest moim ulubionym – wygodny fason i stabilny obcas gwarantują wygodę chodzenia, pod warunkiem, że wykonane są z wysokogatunkowych materiałów. Niedawno znalazłam takie w sklepie Prima Moda! I w dodatku w mega promocyjnej cenie – na zdjęciu poniżej 🙂

Obecnie z kolekcji babci posiadam jeszcze brązowe klasyczne kozaki oraz przepiękne złote sandałki, całe skórzane, na niewielkim obcasie – które zakładam jedynie na szczególne okazje. Ktoś zapyta jak to możliwe, że po tylu latach nadają się do użytku? Otóż, nadają się, bo wykonane są z wysokogatunkowych skór, posiadają skórzane podeszwy i są szyte, a nie klejone. Nie zostały wyprodukowane w Chinach a w pracowniach (najczęściej włoskich), gdzie każda para butów wykonana została ręcznie. Dodatkowo babcia – a teraz ja – bardzo dbała o każdą z par posiadanych butów. I dlatego zawsze wyglądały jakby były nowe 🙂

Idąc w ślady babci, zgromadziłam całkiem pokaźną kolekcję. Kupuję głównie klasykę ale często w kolorowym wydaniu. To na buty właśnie wydałam swoje pierwsze zarobione pieniądze – do tej pory  je pamiętam a cena była zawrotna – ale do czego bym ich nie założyła „robiły” całą stylizację 🙂 Nie da się ukryć, że to buty właśnie – mimo, że często tak bardzo lekceważone – przyciągają wzrok i podnoszą wartość outfitu.  Jest to dobra inwestycja także ze względu na nasze zdrowie.

Mimo wielu zalet wysokogatunkowe buty mają jedną wadę: nie są tanie. Dlatego warto postawić na jakość a nie na ilość – zamiast 3 par byle jakich butów kupić jedną, droższą ale za to bardzo dobrej jakości. Opłaci się. Gwarantuję!

Na co zwracam uwagę kupując buty?

  • ważny jest materiał, z którego są wykonane – zarówno wierzch, jak i środek buta oraz podeszwa. Osobiście wybieram tylko te całe ze skóry, ze skórzanymi spodami włącznie. Buty uszyte z tanich materiałów nie tylko wyglądają tandetnie ale też nie przepuszczają powietrza, przez co stopy nie oddychają.
  • podeszwa nie może być sztywna – często widzę w sklepach skórzane buty  (popularnych marek) na bardzo sztywnych, plastikowych podeszwach. Nazywam je „betonowymi trzewikami” bo nie da się w nich chodzić, a potrafią kosztować kilkaset złotych. Prawda jest taka, że sztywny but nigdy nie będzie wygodny!
  • stabilność i wyważenie obcasa – jeśli zaraz po założeniu okazuje się, że w butach na obcasie nie daje się chodzić (zakładam, że posiadłyśmy tę trudną sztukę), chwiejemy się, obcas jakby ucieka – należy odstawić je na z powrotem na półkę. Mają one źle wyważony środek ciężkości. W takich butach nie da się przejść nawet 10 metrów po chodniku, nie mówiąc już o spędzeniu w nich całego dnia w pracy.
  • dobrze wyprofilowane buty, idealne przylegają, nie „klapią”, nie są twarde, nie mają też podniesionych czubków – często widzę takie buty na półkach sklepowych. To znak, że nie należy ich brać nawet do ręki. Wygodne nigdy nie będą.
  • warto zwrócić uwagę na to jaki fason buta pasuje do naszej stopy, tak aby zyskać komfort noszenia – but który obciera, jest za wąski, uciska – nawet gdy jest ze skóry – nie będzie wygodny. Opcje spryskania sprayem do rozciągania itp., lepiej porzucić i zdecydować się na zakup droższego ale pasującego idealnie i wygodnego obuwia.
  • rozmiar – nie kupujemy za małych lub za dużych butów. Tak wiem – czasem okazuje się, że nie ma butów dokładnie w naszym rozmiarze a tak bardzo się podobają. Musimy w takiej sytuacji nauczyć się mówić nie. Dawno temu zdarzało mi się kupić „nieco” za małe buty (o rozmiar!) niestety męczenie się w nich było prawdziwą katorgą i ostatecznie lądowały w szafie albo u którejś z moich koleżanek, a ja mogłam jedynie sobie na nie popatrzeć 🙂 A i jeszcze jedno: szerokość – szczególnie widoczna latem gdy pojawia się czas na sandałki – obserwuję panie, których stopy suną chodnikiem przed butem… hmm, czasem są za małe a czasem właśnie za szerokie i stopy się z nich wysuwają – nie wygląda to elegancko.

Poniżej kilka klasycznych i eleganckich modeli ale w nieco szalonym, niestandardowym wydaniu marki  Prima Moda. O ile w doborze stroju raczej jestem zachowawcza to z butami lubię zaszaleć 🙂 Te modele wyjątkowo przypadły mi do gustu!

Miłośniczkom butów polecam nie tylko rozsądne zakupy ale też kilka pozycji książkowych o tej właśnie tematyce. Ja na swojej półce mam m.in.:

Buty. 60 najsłynniejszych modeli. Caroline Cox, Wydawnictwo Buchmann.pl: krótko na temat – historia, zdjęcia i ciekawostki związane z tytułowymi 60 modelami najsłynniejszych butów. Warto zajrzeć!

Francuski szyk! Na obcasach. Wszystko o Butach. Frederique Veysset. Isabelle Thomas, Wydawnictwo Literackie: bardzo prosta w formie pozycja ale za to z ciekawymi zdjęciami, zawierająca fragmenty wywiadów i wypowiedzi na temat butów uznanych projektantów oraz osób ze świata mody, trochę porad dotyczących zakupu butów i pomysłów na ciekawe stylizacje (całkiem przydatnych zwłaszcza dla początkujących kolekcjonerek 🙂 ).

Manolo’s new shoes. Drawings by Manolo Blahnik, The Monacelli Press:  Absolutny „must have” prawdziwej miłośniczki butów – ja nie mogłam się oprzeć! Piękne, oryginalne rysunki projektów butów samego Manolo Blahnika. Więcej nic do dodania 🙂

Zdjęcia:

Zdjęcia butów Prima Moda są własnością marki i pochodzą z materiałów prasowych

zdjęcie główne (ekspozycja sklepowa jednego z butików z obuwiem w Rzymie) oraz pozostałe – ja by Iphone 6s 🙂

Olga

7 Comments

  1. Kiedyś kupowałam tanie buty bo nie było mnie stać na drogie i piękne ze skóry. Mam szczęście, że poznałam tą historię wiele lat temu. Historia babci Olgi zmieniła moje życie. Od tego czasu ZAWSZE kupuję skórzane, wygodne i w moim rozmiarze. Mam ich mniej, ale wszystkie po latach są piękne, klasyczne i wygodne. B

  2. Przyciągnęło mnie do wpisu główne zdjęcie, bo sposób ekspozycji w tym butiku tez zrobił na mnie wrażenie 😉 Masz rację, buty to ważny element stroju i trzeba stawiać na jakość. Też wolę kupić jedne a dobre niż trzy pary, które rozczarują mnie po pierwszym wyjsciu.

    • Cieszę się, że nie tylko jak tak uważam – jakość to podstawa! Pozdrawiam serdecznie i życzę samych udanych „butowych” zakupów 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *