Małe przyjemności: flakon perfum Chanel i kilka kosmetycznych drobiazgów od Lily Lolo

Pora roku nas nie rozpieszcza. Czas zatem umilić sobie te zimowe miesiące małymi przyjemnościami. Flakon perfum o nowym zapachu i kilka ślicznych, małych pudełeczek, które znacząco poprawiają wygląd i nastrój w pochmurne dni okazały się idealnym wyborem.

Po perfumy Gabrielle Chanel sięgnęłam bo spodobało mi się ich opakowanie: prosty, elegancki flakon ze złotą nakrętką to kwintesencja klasy –  aż prosił się by wziąć go do ręki. Zapach pokochałam po pierwszym rozpyleniu: subtelny, wytworny, z owocową nutą grejpfruta i pomarańczy (uwielbiam cytrusowe zapachy!) choć lekko słodki to nadal dyskretny.

Zapach na skórze szybko się uspokaja, staje się stonowany, jakby ciepły –  mam wrażenie, że jest w nim coś słonecznego, jakaś magiczna nuta lata. To właśnie sprawiło, że wybrałam – zamiast jak zawsze perfum Guerlain, którym wierna jestem od lat –  Gabrielle. To mój pierwszy zapach od Chanel na półce.

Realizując swój plan pod hasłem „perfekcyjny makijaż” (jakże fantastyczne uzasadnienie!) nie mogłam odmówić sobie odwiedzenia stoiska marki LiLy Lolo podczas ostatniej edycji Ekocuda.com, która miała miejsce w ostatni weekend listopada.

Makijaż wykonany przez makijażystkę marki, Panią Agnieszkę (efekt na zdjęciu poniżej!) poprawił mi nastrój i samopoczucie natychmiast. Mimo, iż ja jeszcze nie umiem dokładnie takiego wykonać – kurs przede mną – kosmetyki niezbędne postanowiłam już kompletować, a co!

Zdjęcie: Urszula Zarosa / Costasy

Zatem tym razem sięgnęłam po tusz, róż i – UWAGA! – zestaw do konturowania! O ile z tuszem sprawa jest prosta, przy pozostałych dwóch produktach mam nieco obaw czy użyję ich w odpowiedni sposób ale nie poddaję się w tym temacie .

Natural Mascara okazał się tuszem dokładnie takim jak lubię – w zależności od ilości nałożonych warstw uzyskujemy żądany efekt – im więcej, tym bardziej efektownie wyglądają nasze rzęsy. Niewątpliwie to zasługa szczoteczki, która świetnie rozczesuje rzęsy i nie pozwala na nałożenie zbyt dużej ilości tuszu jednocześnie. Ale trzeba się nieco napracować 🙂 Tusz się nie osypuje, nie kruszy, ani nie rozmazuje. Makijaż pozostaje taki sam nawet po całym dniu.

Zgodnie z sugestią profesjonalistki wybrałam róż Mineral Blush Chery Blossom nadający skórze delikatny, brzoskwiniowo – różowy kolor a dzięki zawartym błyszczącym drobinkom, rozświetla i dodaje blasku (którego tak mało w zimowe dni!). Idealnie komponuje się z moją skórą i cudownie błyszczy!

Zestaw do konturowania Sculpt & Glow Contour Duo to naturalny, prasowany bronzer oraz odbijający światło rozświetlacz, nie zawierające sztucznych substancji zapachowych, pozwalają uzyskać efekt zdrowej i promiennej skóry. Dzięki bronzerowi skóra wygląda jakby „muśnięta” słońcem, zaś rozświetlacz rewelacyjnie odwraca uwagę od podkrążonych oczu. Na razie stosuję w niewielkich ilościach, starając się ściśle przestrzegać otrzymanych wskazówek – na spektakularne efekty przyjdzie czas 🙂

Nie będę ukrywać, że dla mnie, wychowanej w latach gdy w sklepach naprawdę nic nie było, opakowanie też ma znaczenie – a kosmetyki Lily Lolo opakowania mają piękne. Miło jest rozpocząć dzień w dobrym nastroju dzięki takim drobiazgom 🙂

Olga

5 Comments

    • O tak! – naprawdę bardzo dobra jakość, duży wybór produktów. Zaczęłam niedawno doceniać inne kosmetyki niż puder i tusz do rzęs 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *