Granat, biel i czerwień w duchu slow fashion

Świadome robienie zakupów, dobrze zorganizowana szafa oraz podążanie za swoim potrzebami oraz tym co lubię zamiast za trendami są głównymi wyznacznikami mojego stylu i podejścia do mody. Mogę śmiało powiedzieć, że slow fashion towarzyszy mi właściwie od zawsze. Pojawiło się w mojej garderobie zanim ten kierunek w modzie zyskał popularność i  to miano 🙂

Jak wiecie lubię świadomie kupować, mieć pewność, że dana rzecz nie rozpadnie się po pierwszym praniu, będzie mi długo służyć oraz będzie oryginalna i nietuzinkowa. Zamiast ślepego podążania za trendami stawiam na własny styl, wybierając rzeczy z wysokogatunkowych materiałów i o klasycznych krojach. Często słyszę od koleżanek i klientek, podczas sesji stylizacyjnych „ale mnie nie stać na takie rzeczy”. Owszem dobrej jakości ubrania kosztują więcej nic te z popularnych sieciówek czy dyskontów. Jednak mają też niepodważalne zalety: świetnie wyglądają, są super skrojone a jakość szycia i materiałów sprawiają że będziemy nosić je naprawdę długo. Z tych powodów warto zmienić podejście do zakupów i spróbować powoli wdrażać zasadę „im mniej tym lepiej”, inwestując w rzeczy świetnej jakości i tylko których naprawdę potrzebujemy.

Warto też pamiętać, że fantastyczne ubrania w super cenach można znaleźć z tzw. „drugiej ręki”. Osobiście uwielbiam secondhandy, wszelkie garażówki, organizowane wraz z koleżankami wymianki ubrań, a także grupy na Facebooku gdzie można kupić/sprzedaż markowe ubrania. Dzięki takim działaniom nie tylko mamy szansę na znalezienie prawdziwych perełek do naszej garderoby ale też wspieramy nasze środowisko!

I taka w duchu slow fashion jest moja dzisiejsza stylizacja. Bluzka w granatowo białe paski polskiej marki MAAM uszyta z ekologicznej bawełny (posiada certyfikaty!) i biała, plisowana spódnica vintage kupiona na bielańskiej garażówce – od dziewczyny, która ją sprzedawała wiem, że należała do jej babci – lubię kupować ubrania z historią 🙂

Dodatki: czerwona ogromna (naprawdę wielka!!! mieszczę w nią wszystko!) torba „shopper bag” MCM i czerwone melissy (moje pierwsze! okazały się niezawodne przez całe lato).

Całość – to moje ulubione zestawienie kolorystyczne, które chyba nigdy mi się nie znudzi!

Mam na sobie:

Bluzka w granatowo-białe paski: MAAM

Spódnica vintage – kupiona na garażówce za 5 zł 🙂

Torba: MCM (limited edition for Global Summit of Women, Basel 2019)

Buty: Melissa z limitowanej serii Hello Kitty (kupione w Hego’s)

Zdjęcia: Edyta Bartkiewicz Photography

Olga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *