Wystawa „Dior: Designer of Dreams” w Londynie

Tej wystawy nie mogłam ominąć tym razem. Otwarta, 2 lutego br w londyńskim V&A Museum wystawa „Dior: Designer of Dreams” prezentuje ponad 500 eksponatów, w tym 200 niezwykłych kreacji haute couture jednego z największych imperiów mody. Wśród zgromadzonych kreacji znajdują się też te zaprojektowane przez samego Christiana Diora, należące do pierwszej jego kolekcji z 1947 roku, nazwanej „New Look”.

Zawsze chciałem być postrzegany jako dobry rzemieślnik. Chciałem, by moje sukienki były skonstruowane jak budynki, formujące się wzdłuż kobiecej sylwetki i podkreślające jej kształty” – mówił Christian Dior. Mnie nieustannie zachwycają jego projekty. Ponadczasowe fasony, eleganckie i kobiece linie, klasyczne kolory i najwyższej jakości materiały sprawiają, że z przyjemnością nosiłabym je wszystkie dziś. Projekty Christina Diora posiadają bowiem wszystko to co lubię najbardziej w modzie i to co charakteryzuje mój ulubiony styl ubierania się: prostotę, klasykę i szyk, o które teraz tak trudno.

 

Retrospektywna podróż przez historię Domu Mody Dior to także spojrzenie na wizję kobiecości i inspiracji Diora oraz zaprezentowanie dorobku sześciu dyrektorów artystycznych, którzy dla niego tworzyli: Yvesa Saint Laurenta, Marca Bohana, Gianfranco Ferre’ego, Johna Galliano, Rafa Simonsa i Marii Grazii Chiuri. Mimo zróżnicownia stylów, w projektach każdego z nich widać jednak wspólny mianownik – nawiązania do stylu mistrza i założyciela marki do jego wizji kobiecości oraz czerpanie z tych samych źródeł inspiracji.

W galerii tego wpisu niewielka część zdjęć modeli, które można było sfotografować. Choć przyznam, że żadne, nawet najbardziej profesjonale zdjęcie nie odda tego jak piękne, chwilami wyszukane w swojej prostocie ubiory powstawały przez lata w pracowniach Diora. Jeśli masz możliwość wybrać się do Londynu w

Jeśli masz możliwość wybrać się do Londynu w najbliższym czasie i uda Ci się kupić bilety – jedź koniecznie i zarezerwuj sporo czasu na zwiedzanie wystawy. Godzina nie wystarczy. Wraz z moją przyjaciółką wróciłyśmy oczarowane 🙂

Olga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *