Czy mając 40 lat muszę dołączyć do grona klonów? Jak zachować młodość skóry bez wypełniaczy i skalpela.

Czas niestety ucieka nieubłaganie. Spoglądając w lustro wydaje mi się, że mam nie więcej niż dwadzieścia kilka lat, jednak data w dowodzie mówi od dawna coś zupełnie innego. Czy oznacza to jednak, że powinnam zamienić się w kogoś-podobnego-zupełnie-do-nikogo, zmieniając rysy twarzy i rozciągając do granic możliwości skórę, wstrzykując gdzie się tylko da „wypełniacze” i inne specyfiki, mające zagwarantować mi młody wygląd do późnej starości?

Z przerażeniem czytam i słucham jak coraz młodsze dziewczyny sięgają po zabiegi medycyny estetycznej zwabione rozsiewanymi przez super specjalistów z super klinik zapewnieniami, że tylko wczesne rozpoczęcie takowych „kuracji” gwarantuje gładką skórę nawet po siedemdziesiątce!

Opuchnięte usta w kształcie opon, dziwnie zunifikowany wygląd uwydatnionych mocno kości policzkowych, nieruchome czoła i okolice oczu oraz …. jednakowe twarze. Czy chcę dołączyć do grona klonów? Zdecydowanie nie! Nawet kosztem widocznych zmarszczek wolę zachować swoją własną twarz. Nie mówię, że nigdy nie skorzystam z ingerencji „strzykawki”, bo nie umiem przewidzieć co będzie za kilkanaście lat. Nie mniej jednak na razie staram się pomagać swojej skórze w inny sposób.

Stosowanie dobrych kosmetyków bogatych w substancje odżywcze, odpowiednie oczyszczenie skóry (o tym przeczytasz we wcześniejszym poście), oraz regularne zabiegi kosmetyczne na razie widocznie poprawiają wygląd mojej skóry i wystarczają w walce z oznakami starzenia.

W zeszłym roku po raz pierwszy zdecydowałam się na serię zabiegów Rolling Lux Tokyo czyli mezoterapię mikroigłową wykonywaną japońskim rollerem, z ruchomą głowicą zaopatrzoną w kilkaset mikroigiełek. Teraz przyszła pora na powtórkę. Skłamię jeśli powiem, że na ten zabieg idę z czystą przyjemnością – poza oczywistą przyjemnością z towarzystwa Dominiki, która owe zabiegi po mistrzowsku wykonuje – nie należy on bowiem do tych relaksujących. Jednak wart jest poświęcenia 🙂

Rolling Lux Tokyo proponowany przez Wszystkiego Japońskiego Beauty widocznie poprawia elastyczność skóry, wygładza i redukuje zmarszczki. Skuteczność kuracji zwiększają indywidualnie dobierane odżywcze koktajle, wmasowywane głęboko w skórę właśnie dzięki mikronakłuciom rollera. Ponadto pobudza naszą skórę do samoregeneracji i produkcji kolagenu. Zabieg wykonywany jest przy znieczuleniu.

Dbałość o szczegóły, wysokiej jakości japońskie kosmetyki, połączenie nowoczesnych technologii z azjatyckimi starymi recepturami daje naprawdę zachwycający efekt. I na chwilę obecną wolę zapobiegać, odżywiać, pobudzać i regenerować niż udać się do super-gabinetu-super-specjalisty, który przemieni mnie w klona 🙂

Zdjęcia: Dominika S.

Olga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *